Jak nie dać się oszukać fachowcom?

Nie wszyscy maja smykałkę do spraw remontowo-budowlanych. Innym brakuje czasu, żeby położyć płytki, zmienić baterie w kuchni i łazience. Muszą więc wynająć fachowca, który zrobi to za nich. Jednak efekty tej pracy i sama współpraca wywołują czasem ból głowy i rozstrój nerwów.

Wykonawcy z polecenia i umowa z konkretami

 

Remont mieszkania nigdy nie jest czymś przyjemnym. Dezorganizuje życie. Zmusza do poświęceń. Wymaga też poniesienia kosztów. W końcu trzeba go jednak wykonać. Zapada więc decyzja o zatrudnieniu majstra.

Jednak fachowiec okazuje się partaczem. Przebija się do sąsiadów. Krzywo przykleja płytki, które na drugi dzień odpadają. Sufit malują różnymi farbami jednocześnie. Rozwalają całą instalację wodno-kanalizacyjną, której nie potrafią później poskładać. Palą przewody elektryczne. Ręce opadają…

Nigdy więcej takich przebojów. Na szczęście można ich uniknąć. Zawsze starajmy się angażować tylko sprawdzonych i zaufanych wykonawców. Poprośmy rodzinę i znajomych, by polecili nam kogoś, kto jest solidny, terminowy i po prostu dobry w swoim fachu.

Z ekipą remontową spiszmy umowę. Jeśli wykonawca dysponuje gotową wersją, przed podpisaniem dokładnie ją przestudiujmy. W dokumencie należy zawrzeć, kto, z kim i na co się umawia. Poza tym warto określić termin realizacji inwestycji i ostateczną cenę usługi.

Warto spisać warunki wykonania prac, np. uregulować kwestię materiałów budowlanych. W kontrakcie powinien też znaleźć się zapis o karach za nienależyte wykonanie dzieła. Im więcej konkretów, tym lepiej. To ułatwi dochodzenie swoich praw w sądzie lub pomoże w polubownym załatwieniu sprawy (niektórzy budowlańcy miękną, gdy postraszy się ich procesem).